Jak promować szkolenie, event, kongres? – Marek Piasek w wywiadzie z Pawłem Danielewskim zdradza jak sprzedał bilety o łącznej kwocie 2 milionów złotych w 16 miesięcy

Historia sukcesu  – Paweł Danielewski w rozmowie z Markiem Piaskiem (Managing Partnerem w Wolves Summit)

PD: Witam cię serdecznie Marku. Będziemy dzisiaj rozmawiać o Twoim sukcesie. Zanim zadam Ci to kluczowe pytanie – co dokładnie krok po kroku wdrożyłeś, i jaki przyniosło to rezultat, najpierw chciałem żebyś opowiedział kilka słów o sobie. By przybliżyć Twoją osobę naszym czytelnikom.

A więc powiedz czym się zajmujesz? Skąd Ciebie mogą znać nasi odbiorcy?

MP: Nazywam się Marek Piasek. Razem z dwójką partnerów Barbarą Piasek i Piotrem Piasek tworzymy wydarzenia, konferencje, szkolenia dla kilku grup docelowych. To, co robimy to jest m.in. Wolves Summit – czyli międzynarodowa konferencja dla startupów i dla funduszy inwestycyjnych. Startupy to młode, innowacyjne, technologiczne najczęściej przedsiębiorstwa. Oprócz tego organizujemy również See Bloggers – festiwal dla blogerów, szkolenia marketingowe pod brandem Marketing Day i tworzymy Sieć Aniołów Biznesu, która następnie inwestuje w kwalifikowane projekty Platinum Investors.

PD: Czyli ujmując to bardziej uniwersalnie – Twoim produktem są bilety na eventy. Zgadza się?

MP: Tak.

PD: W jaki sposób na początku, zanim jeszcze się poznaliśmy, wyglądało u Ciebie pozyskiwanie klientów na Twój produkt? W jaki sposób zdobywałeś odbiorców, którzy przychodzili i kupowali bilety na Twoje eventy?

MP: Zanim zacząłem korzystać z Twoich materiałów szkoleniowych, to pozyskiwanie klientów odbywało się na bardzo podstawowym poziomie. Część informacji pod względem marketingowym wykorzystałem z wcześniejszych doświadczeń pracując w kilku korporacjach, gdzie miałem przyjemność zajmować się marketingiem. Starałem się zaimplementować te rozwiązania na małych i średnich przedsiębiorców, również na klientów indywidualnych, co jest trudne bo jest to zupełnie inna grupa docelowa. Oprócz tego stosowaliśmy proste metody czyli sprzedaży telefonicznej, gdzie segmentowaliśmy grupę odbiorców, która mogła być zainteresowana i następnie docieraliśmy do nich klasycznym telemarketingiem.

PD: Jakie dało to efekty? Zdradzisz nam?

MP: Efekty dawało to raczej mizerne. To znaczy nie osiągaliśmy jakiś spektakularnych wyników. Bardzo dużo czasu poświęcaliśmy na pozyskanie jednego leada, czyli jednego klienta kwalifikowanego, który przyszedł na wydarzenie.

PD: Czyli można powiedzieć w skrócie: duże koszty i niska konwersja. Budżet reklamowy wydawany na kampanię Internetową nie konwertował zgodnie z oczekiwaniami. A więc nie zamieniał się w taką ilość pozyskanych leadów, jaką byś chciał? Zgadza się?

MP:  Tak. Ten komunikat był przede wszystkim niedostosowany do grupy odbiorców, a pieniądze nie zawsze były wysyłane tam, gdzie ci klienci byli albo nie zawsze komunikowaliśmy to, że oni są już gotowi do zakupu. Dzień wcześniej trzeba było ich zainteresować czy oni tego faktycznie potrzebują. Błędów było naprawdę bardzo wiele.

PD: Powiedziałeś, że inwestując w reklamę nie otrzymywałeś oczekiwanej konwersji. Co zatem było i co właściwie jest do tej pory Twoim celem w zakresie Twoich działań? Bo zakładam, że bardzo małe eventy, małe wydarzenia, niska sprzedaż to nie jest do końca to, co Ciebie motywuje najbardziej. 

MP: Tak. Dokładnie jest tak jak mówisz. To, co motywuje mnie do działania i to w jakim kierunku zmierzamy to przede wszystkim jest tworzenie dwóch rodzajów wydarzeń. Z jednej strony są to wydarzenia dla bardzo wąskiej grupy odbiorców. Możemy ich nazwać klientami Premium. Są to osoby, które zajmują czołowe, kierownicze miejsca w znanych nam korporacjach. To jest nasza jedna grupa docelowa. Chcemy tworzyć dla nich doświadczenie eventu, podczas którego skupiasz się tylko i wyłącznie na kwalifikowanym networkingu żeby dotrzeć do osób, które cię naprawdę interesują, dla których czasami przemierzasz pół świata. Z drugiej strony wydarzenia duże, ciekawe, gdzie łączymy rozrywkę razem z edukacją. Czyli podsumowując z jednej strony małe wydarzenia skierowane do kilkudziesięciu, kilkuset osób, a z drugiej strony wielotysięczne wydarzenia skierowane do drugiej grupy docelowej.

PD: Zanim przejdziemy do tego elementu, który pokaże w jaki sposób nasi czytelnicy mogą zmodelować to, co Ty skutecznie wdrożyłeś, chciałbym żebyśmy zrobili małą zapowiedź tego, jaki przyniosło to efekt. Powiedz jak to wygląda na chwilę obecną? Jak ten proces ewaluował? Jaka zmiana zaszła od czasu, kiedy zacząłeś wdrażać różne metody marketingowe, m.in. również ode mnie? Wiem, że np. wielu prelegentów z całego świata, osoby z bardzo dużych znanych firm i korporacji przyjeżdżają właśnie do Ciebie.

MP: W ciągu niespełna 16 miesięcy od lokalnego wydarzenia, na które przyszła tylko grupa naszych przyjaciół, znajomych i osób do których dotarliśmy, wyrośliśmy na wydarzeniach, gdzie po drodze zorganizowaliśmy już trzy edycje See Bloggers, ogólnopolskiego wydarzenia dla blogerów, dla twórców internetowych. Następnie tworząc na dzień dzisiejszy 5 edycji Marketing Day, szkolenia skierowanego dla marketerów. Organizując jedną z największych imprez technologicznych w naszej części Europy Wolves Summit, gdzie gościliśmy najbardziej znanych prelegentów z Facebook, z Google, Zalando, czy Grupy Amazon. Są to osoby, które bardzo ciężko jest przyciągnąć na wydarzenie, które tak naprawdę jest organizowane stosunkowo od niedawna.

PD: Jeśli zapytalibyśmy gdzie szukać inwestorów, gdzie znajdują są największe firmy sądzę, że większość osób odpowiedziałaby, że w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, w szczególności w Londynie. Na pytanie czy można znaleźć inwestora czy można zorganizować technologiczny event w Polsce myślę, że część osób patrzyłaby z niedowierzaniem. Tobie jednak się to udało. Jesteś przykładem tego, że przez skuteczną i systematyczną pracę można osiągnąć sukces. Na Wolves Summit było wielu przedstawicieli znanych korporacji, m.in. takich jak Facebook czy Google.

Jak to osiągnąłeś?

MP: Nie było wcale łatwo ściągnąć te wszystkie osoby do Gdyni, szczególnie osoby decyzyjne z wielu korporacji jak i członków zespołów startupowych, którzy przyjechali do nas z Argentyny, z Chin czy Afryki Południowej, a więc pokonywali kilkutysięczne odległości żeby znaleźć się w Polsce. Jedną z największych obiekcji był brak pieniędzy. Wydaje mi się, że ciężką pracą, zaangażowanym zespołem i stawianiem przed sobą realnych celów można bardzo wiele osiągnąć. Co wymaga też wygospodarowania w ciągu tygodnia pracy części czasu na edukację, szkolenia, rozwój, nie tylko osobisty, ale przede wszystkim edukacją twardą, która może potem przyczynić się do zwiększenia wyników w prowadzonym przez siebie przedsiębiorstwie.

PD: Powiedziałeś o tym, że Twoimi produktami są trzy rodzaje eventów:  See Bloggers, następnie trochę większy Wolves Summit oraz największy Platinum Investors. Jest to przemyślania linia produktowa, strategiczna. Zanim doszedłeś do miejsca, w którym jesteś dzisiaj – powiedz co stanowiło największe bariery, które stawały na przeszkodzie, aby z eventu na kilkadziesiąt osób zrobić event na kilka tysięcy osób i sprowadzać największe autorytety w branży?

MP: Pomijając czynnik ludzki, największe bariery dotyczyły wiedzy dotyczącej tego, co działa. Zadanie sobie pytania czy ja chce to wszystko testować na samym początku zaczynając od siebie czy może skorzystam z wiedzy kogoś, kto już przeszedł te wszystkie techniki, możliwości, narzędzia, sprawdził co najlepiej konwertuje a co nie. Kieruje się zawsze doktryną oszczędności czasu, stąd wybrałem wariant nr II. Nie chciałem tracić kilkuset tysięcy złotych a może nawet więcej na zastosowanie marketingu, który nie działa. Zastosowałem wiedzę, która była sprawdzona. Te bariery na początku, o których wspominałeś, to przede wszystkim generowanie wartościowego ruchu. Nie ma problemu ze stworzeniem reklamy, gdzie ktoś za jej pomocą wejdzie do naszego sklepu internetowego i dokona fizycznie zakupu. Ta konwersja (przejścia) na samym początku u nas była na niskim poziomie.

Przede wszystkim nie stosowaliśmy magicznego pojęcia strony lądowania Landing Pages, tylko kierowaliśmy wszystkich do tego samego worka, nie ważne skąd przyszli w to samo jedno miejsce, gdzie był magiczny button: kup teraz/ zarejestruj się/ zarezerwuj. A stosując później narzędzia i informacje to się jednak bardzo mocno zmieniło. Zaczęliśmy też budować relacje ze swoimi klientami, czyli zapisywać, tworzyć newslettery, listy adresowe, a nie tylko wprowadzać ich od razu w stan zakupowy i stawiać przed wyborem kupisz albo nie kupisz. Kierując taką reklamę do osób, które tylko i wyłącznie mają kupić przegapiamy pewnie ponad 90% innych, potencjalnych klientów, którzy może na dzień dzisiejszy jeszcze mają wątpliwości co do naszej marki, co do jakości produktu czy co do tego, czy oni faktycznie tego potrzebują. Budowanie relacji pozwoliło nam dotrzeć do 90% więcej klientów, którzy może dzisiaj nie kupią, może nie za 3 miesiące, ale za rok, za dwa w umiejętny sposób prowadzenia mogą stać się naszymi klientami.

PD: Tym samym przechodzimy do kluczowego momentu – powiedz co konkretnie u Ciebie najlepiej zadziałało? Jakie narzędzia się sprawdziły ?

MP: Skorzystałem z 3 narzędzi. Pierwszym była kartka papieru i długopis, zamiennie Excel w zależności od tego, co kto preferuje. Zastanowiłem się kim jest oraz gdzie według mnie znajduje się mój klient. Wypisałem wszystkie szczegóły: wiek, zainteresowania, w jakim miejscu mieszka mój klient, jakim samochodem jeździ, ile potencjalnie zarabia. Im więcej pytań zadałem, tym dostałem więcej odpowiedzi. Te szczegółowe informacje o kliencie stają się również przydatne później przy tworzeniu kreacji marketingowej, przy reklamach. Wtedy już na profilach społecznościowych mieliśmy kilkutysięczne grupy osób, które podążały za naszymi treściami.

Stosując Facebooka, stosując narzędzia reklamowe, sprawdziłem czy ta grupa docelowa, która już w tym momencie zainteresowana jest tym co robimy, faktycznie pokrywa się z moimi przypuszczeniami dotyczącymi profilu idealnego klienta. Opracowałem schemat idealnego klienta i skonfrontowałem tą informację z dodatkowym narzędziem jakim jest LinkedIn, gdzie możesz oprócz tego zweryfikować jak dużo jest tych osób w Polsce, w jakich firmach pracują. Tworząc ten profil oraz wiedząc ilu tych konsumentów znajduje się w Polsce, doszedłem do wniosku do jakiego pułapu te wydarzenia mogą urosnąć by jeszcze zbierały i zachęcały użytkowników. Czyli na początku zastanówmy się jacy klienci do nas przychodzili do tej pory, zastanówmy się jacy klienci według nas powinni do nas przychodzić, ilu tych klientów znajduje się na rynku, i czy faktycznie jest to na tyle duża grupa, że opłaca się tworzyć jakieś nowe rozwiązanie, produkt czy usługę pod nich.

PD: Powiedziałeś ważną rzecz – że z początku grupa, która nam wydaje się odpowiednia może faktycznie bardzo różnić się od osób, które w rzeczywistości przychodzą na nasz event lub które do nas powracają najczęściej. Prawda?

MP: Tak. Przy okazji organizowania wydarzenia Marketing Day, zakładaliśmy że naszym klientem, który przyjdzie na wydarzenie jest mały, średni przedsiębiorca –  który powinien być zainteresowany marketingiem. Faktycznie w badaniach dopiero okazało się, że naszą grupą docelową są agencję reklamowe, agencje marketingowe, freelancerzy, specjaliści, którzy już bardzo dużo wiedzą o marketingu i przychodzą na takie wydarzenia by wymienić informację pomiędzy sobą oraz przyjść po kilka nowinek, które mogą wdrożyć u siebie i dzięki którym mogą zwiększyć swoje wyniki.

PD: Jaki efekt to dało?

MP: Ten efekt przejawił się w taki sposób, że z wydarzenia zorganizowanego na 60 osób urośliśmy do wydarzenia, na które przyszło 350 osób sprofilowanych, którzy zapłacili 4 razy więcej niż podczas I edycji. Więc można powiedzieć, że zyskaliśmy 6 razy więcej klientów płacących 4 czy 5 razy  więcej za zdawałoby się bardzo podobną usługę.

PD: Co robiłeś w tej drugiej fazie czyli zbliżania się w relacji do klienta, że on chętniej do Ciebie powracał lub być może chciał skorzystać z Twojej propozycji?

MP: Przede wszystkim fundamentalnie zmieniliśmy strategię. Przestaliśmy sprzedawać od razu, a zaczęliśmy tworzyć informacje, formy wywiadów, nagrań, dzielenia się darmowym contentem, wiedzą, którą nasza grupa docelowa może być faktycznie zainteresowana.

PD: Podsumowując Marku, to co nasz czytelnik powinien wiedzieć i wprowadzić – to przede wszystkim format wideo. Natomiast nie wystarcza tylko i wyłącznie tworzyć materiałów. Należy pamiętać, że materiały wideo powinny zawierać konkretne elementy marketingowe, które będą uruchamiały pewne zachowania w odbiorcach, którzy będą je oglądali. Warto tworzyć, o czym też wspominałeś, strony z opisem ale nie zwykłym, które stosuje większość firm, ale pisanym językiem korzyści. Warto też wprowadzać bardziej zaawansowane techniki marketingowe. Kolejną ważną rzeczą jest komunikacja przez e-mail.

Powiedz czy Ty zautomatyzowałeś ten proces u siebie? czy komunikowałeś się jednorazowo? Czy ktoś się zapisywał u Ciebie na listę?

MP: Ten proces został zautomatyzowany. Na dzień dzisiejszy proces marketingowy docierania do startupów tych z półek technologicznych jest rozłożony na ponad 40 różnych kroków. Czyli w zależności od tego, co się zadzieje wcześniej pojawia się kolejny element i za każdym razem są gdzieś dwie ścieżki – więc albo idziemy w lewo albo w prawo w zależności od tego, jakiego kroku ktoś dokonał wcześniej. Oczywiście na początku wszystko odbywa się ręcznie, bo trzeba wszystko przygotować. Ale stopniowo to, co wprowadzam to jest automatyzacja. Czyli tam, gdzie coś da się zautomatyzować, to warto jest  poświęcić więcej czasu na to, żeby to przygotować dobrze, a później skupić się tylko na automatyzacji a nie wykonywaniu tego samego procesu od początku cały czas. Z drugiej strony jest też zawsze, w każdym biznesie grupa odbiorców, wobec której nie wolno stosować automatyzacji, bo można zrobić sobie więcej krzywdy niż pożytku. Są to Ci nasi najlepsi klienci, najbardziej dochodowi, i takim najbardziej widocznym błędem wielu firm jest chociażby to, że przestajemy umieszczać numer telefonu czy chociażby adres e-mail, a stosujemy tylko jakieś zautomatyzowane formy odpowiedzi. To jest bardzo dużym błędem szczególnie jeżeli mamy klientów z sektora fluent – czyli tych najwięcej płacących.

PD: Jakie korzyści dało Ci wdrożenie automatycznych wiadomości i stosowanie zautomatyzowanych procesów?

MP: Pierwszy proces, który zautomatyzowałem został zaczerpnięty z Twoich materiałów. Był to proces newslettera, czyli zapisu na jakiś rodzaj informacji otrzymywanej od nas. To, co wdrożyliśmy to była komunikacja automatyczna, gdzie potencjalny klient po zapisie na newslettera, otrzymywał od nas pierwszą część indoktrynacyjną w ten sam sposób przygotowaną w zależności od tego czy był to mężczyzna czy była to kobieta: Witam Pana/Witam Panią; Witam Ciebie. Warto dodać, że tworzenie komunikatu w języku angielskim jest nieco łatwiejsze ze względu na możliwość stosowania bezpośredniego zwrotu You. 

PD: Jak ten proces u Ciebie przebiegał?

MP: W ten sposób, że przygotowaliśmy na początku maila informacyjnego z treścią, co odbiorca będzie od nas otrzymywał, jakich informacji może się spodziewać, zawierającego instrukcję w jaki sposób można dodać się na listę preferowanych odbiorców, abyśmy zawsze docierali do jego skrzynki na czas. Kolejna wiadomość pojawiała się w dniu następnym, była już to pierwsza jakaś dodatkowa informacja z ciekawym contentem, który mógł zainteresować tą osobę. Na dzień dzisiejszy jest to content, który odpowiada w zależności od tego, co dana osoba zrobiła na stronie, czyli w  bardziej rozbudowanej formie. Wcześniej to była jedna uniwersalna wiadomość dla wszystkich. Następnie dwa dni później pojawiała się kolejna informacja z jakąś ciekawostką – jeśli wcześniej odbiorca dostał jakiś materiał przekierowujący na bloga, to teraz otrzyma wideo czy krótką poradę, którą będzie mógł zastosować od razu. Trzecia informacja wygląda podobnie, a czwarta jest zgodna z jedynym słusznym podejściem sprzedaży – czyli nie czekaj z klientem w nieskończoność, tylko spróbuj mu coś sprzedać „Drogi kliencie XYZ, może skorzystałbyś z produktu XYZ”. 

PD: Gdybyśmy mieli podsumować Marku naszym czytelnikom, co warto wprowadzić – to tak jak powiedziałeś, na pewno zastosowanie automatyzacji względem klientów za wyjątkiem tych z sektora płacących najwięcej. W przypadku klientów najbardziej dochodowych zdecydowanie lepiej jest stosować kontakt bezpośredni. Warto wprowadzać automatyzację między innymi dlatego, że oszczędza ona Twój czas. Ważne też, aby w trakcie automatyzacji zbudować dwa elementy: autorytet oraz sympatię naszego odbiorcy. Jeśli odbiorca lubi nas, będzie zdecydowanie chętniej reagował potem na ewentualną propozycję sprzedażową. Ujmując na linii czasu wszystkie działania po kolei można je podzielić na 3 etapy: profilowanie klienta, zautomatyzowanie procesów i kontakt bezpośredni z klientem czyli ocieplanie wizerunku, oraz etap trzeci czyli propozycja sprzedażowa.

Powiedz co i jak u siebie wdrożyłeś?   

MP: Przede wszystkim to nie powinien być produkt bardzo drogi, powinien być dostosowany na kieszeń tego odbiorcy, który jeszcze nie za bardzo nam ufa. I w zależności od tego czy dokona on zakupu czy nie, wpada do zupełnie innej automatyzacji. Początek newslettera jest jednakowy dla wszystkich i później w zależności od tego, jak odbiorca zachowa się na dalszym etapie relacji z nami, czy dokona pierwszego zakupu czy nie podejmie decyzji zakupowej, trafi do innego lejka automatyzacyjnego, który wygląda w bardzo podobny sposób – zawiera podobne elementy, takie jak: powitanie, informacje oraz sprzedaż.

PD:  Czyli ostatnia faza to odpowiednie ustawienie produktów, tak aby od razu nie proponować klientom produktów za 5, 10, 15 tysięcy złotych, ale z mniejszych cenowo produktów wychodzić na coraz większe i droższe produkty. Dzięki temu, że ktoś kupi jeden produkt, prawdopodobnie będzie chciał kupić kolejny, i następny jeszcze droższy. Tak samo, jeżeli raz skorzystałeś z oferty warsztatu samochodowego, to prawdopodobnie bardzo często jeździsz do tego samego warsztatu. Tak tworzy się reguła konsekwencji.

Powiedz Marku, jak wdrożenie przez Ciebie tych wszystkich strategii  przełożyło się na Twoje wyniki? I które materiały z Akademii Expertów przełożyły się na Twój największy sukces?

MP: Największe przełożenie, największy efekt dało kilka materiałów tylko stosowanych na odpowiednim etapie. Jeżeli bym zaczął pewnie od Experta 4.0 albo od kursów najbardziej zaawansowanych, to pewnie bym na nich skończył bardzo szybko stwierdzając, że jest to wiedza na zbyt wysokim poziomie. Więc mimo, iż uważałem, że posiadam już jakąś wiedzę z zakresu marketingu wyniesioną z wcześniejszej praktyki zawodowej, to i tak zacząłem od etapu podstawowego. Przeszedłem przez dwa podstawowe pierwsze filmy, gdzie bardzo dużo rzeczy się powtórzyło,  ale też pojawiły się nowe informacje,  które już mogłem wdrożyć od razu. Zająłem się wdrożeniem, czyli nie przeglądałem wszystkich materiałów w całej Akademii, tylko przerobiłem jakiś fragment, a następnie go wdrożyłem. To, co przyniosło największe, spektakularne rezultaty to były video kampanie, Ekspert 3.0 i Ekspert budowania listy, który zdecydowanie można polecić każdemu – nawet osobie, która miała znikomy kontakt z marketingiem internetowym. To, coś co każdy z nas może zastosować od razu. Czyli zamienić przypadkowy ruch czy ruch osoby, która wchodzi na naszą stronę internetową na osobę, która zostawi nam swój adres i będziemy mogli się z nią skomunikować w przyszłości, a później jej coś sprzedać.

PD: Pamiętam jak jakiś czas temu w Sopocie, podczas spotkania dla uczestników, pochwaliłeś się w kuluarach swoim wynikiem jaki uzyskałeś. Wtedy poprosiłem Cię, żebyś zrobił krótką prezentację i zmotywował całą grupę podnosząc jej morale. Zakładając, że uczestnicy widząc efekty, będą chcieli chętniej pracować. Czy możesz powiedzieć o jakich konkretnie wynikach, wzrostach była mowa?

MP: Jeżeli mowa o wynikach, to było 700 000 tysięcy złotych zrealizowane w czteromiesięcznej kampanii marketingowej. Następny wynik był jeszcze bardziej atrakcyjny i zrealizowany w jeszcze krótszym czasie. To była kwota ok. 800 000 tysięcy złotych w przeciągu 3 miesięcy czyli jednego kwartału. A teraz celuje w wynik 800 000 tysięcy w ciągu 2 miesięcy. Im dalej biegniemy, tym tą poprzeczkę powinniśmy stawiać sobie wyżej.

PD: Czyli jeśli dobrze liczę na szybko – to będzie kwota ok. 2 milionów złotych w przeciągu łącznie 15, 16 miesięcy. Tak?

MP: Jak najbardziej.

PD: Marku, gratuluję. Czy możesz na zakończenie naszej rozmowy raz jeszcze podsumować dla naszych czytelników mierzalne efekty, które osiągnąłeś krok po kroku wdrażając strategie marketingowe oraz powiedzieć czy polecasz i komu polecasz Akademię Expertów?

MP: Czytelniku współpraca z Pawłem zaowocowała przejściem z zaledwie 60 osób, klientów którzy przyjechali na nasze spotkanie, do przeszło już ponad 5000 tysięcy osób, które skorzystało na organizowanych przez nas wydarzeniach. Rezultat, którym możemy się pochwalić to fakt, że w ciągu 16 miesięcy od początku naszej współpracy z Pawłem z wyniku 0 doszliśmy do wyniku prawie już 2 milionów złotych. Jeśli jesteś przedsiębiorcą, który chce zwiększyć sprzedaż, przede wszystkim zamienić klienta przypadkowego na klienta, który stanie się adwokatem Twojej marki – który będzie dobrze o Tobie mówił, będzie polecał Twoje produkty i usługi, będzie chętnie do Ciebie powracał i który będzie Twoim klientem na wiele lat, to polecam Tobie rozwiązania Pawła.

Jeżeli znalazłeś się tutaj po to, by dowiedzieć się jak w ciągu 5 minut zarobić milion złotych to nie są to tego typu materiały. Z kolei jeśli zależy Ci na tym, aby zbudować stabilny biznes, który będzie się rozwijał, gdzie z jednoosobowej działalności lub z kilkudziesięcioosobowej firmy rozwiniesz coś znacznie większego, stabilnego, co będziesz mógł kiedyś przekazać swoim dzieciom, to dojdziesz do wniosku, że dzień, w którym zadecydowałeś, że warto jest skorzystać z materiałów, które oferuje Paweł Danielewski, był najlepszą rzeczą, którą mogłeś zrobić w życiu.

W moim przypadku tak faktycznie było. To, co musisz dorzucić – to przede wszystkim Twoja ciężka praca. To nie są materiały, które w ciągu kilku czy kilkudziesięciu godzin zrobią z Ciebie milionera, osobę znaną czy bardzo dobrego marketera internetowego. Są to materiały, które pokażą Ci drogę, kierunek, będą na bieżąco optymalizować Twoje działania, będą Twoim doradcą kiedy zwątpisz. Znajdziesz tam rozwiązania, które będziesz mógł zastosować w momencie gdy dojdziesz do tzw. ściany.

Więc jeżeli zależy ci na wygenerowaniu wyniku podobnego jak mój, czyli ponad 2 milionów złotych w okresie zaledwie 16 miesięcy, zaczynając od zera, wszystkie te informacje znajdziesz w materiałach Pawła Danielewskiego. Ze swojej strony serdecznie polecam ci z nich skorzystać. W moim przypadku była to bardzo dobra decyzja. I nawet cofając się w czasie, gdybym miał za tą samą wiedzę zapłacić 10 razy większą kwotę, nie wahałbym się i skorzystałbym z tych materiałów, wdrożył je i zaczął działać. Pamiętaj, że możesz podjąć decyzję już teraz, możesz ją podjąć za miesiąc, za pół roku, za rok. Ale zastanów się czy Twoja konkurencja właśnie teraz nie ogląda tego materiału bądź czy nie stosuje podobnych praktyk. Nie zwlekaj, tylko zacznij działać.